Z doświadczenia wiemy , że nie ma sztywnych , hermetycznych ram, które nam określą : co jest tolerancyjne a co nie? Jak powinniśmy się zachować a jak nam ‘nie wypada’?
Wszystko zależy od nas, kim jesteśmy i jak chcemy być traktowani , w jakim państwie chcemy żyć i na jakich zasadach oparte będą nasze relacje, jakie wyznajemy wartości. Nic ani nikt tego nie zmieni, musimy sami zrozumieć, że inny nie oznacza gorszy ani zły. Musimy postawić się w sytuacji w której to MY BĘDZIEMY INNI…i nie sądzę by ktokolwiek chciałby paść ofiarą odrzucenia, brakiem akceptacji społeczeństwa czy zbiorowym (albo nawet jednostkowych) ‘linczem’ .
Dziś w dniu 16 listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tolerancji.
Niestety ku mojemu zaskoczeniu nie wielu ludzi wie tak naprawdę , że taki dzień istnieje, nie wiedzą jaka jest jego geneza oraz najważniejsze : nasze otoczenie, społeczeństwo - nie wie co oznacza termin : tolerancja.
Zacznijmy od genezy MDT
W 1996 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych zachęciło państwa członkowskie do obchodów 16 listopada Międzynarodowego Dnia Tolerancji, któremu towarzyszyć mają działania skierowane zarówno do szkół, jak i całego społeczeństwa (rezolucja 51/95 z 12 grudnia).
Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego była następstwem Roku Tolerancji, ogłoszonego przez Zgromadzenie Ogólne w 1993 roku (rezolucja 48/126) z inicjatywy Konferencji Generalnej UNESCO. 16 listopada 1995 roku państwa członkowskie UNESCO przyjęły Deklarację na Temat Zasad Tolerancji oraz Plan Działań po zakończeniu obchodów Roku.
Tolerancja w sensie najbardziej ogólnym oznacza postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej grupy społecznej czy mniejszości narodowej, etnicznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w większości społeczeństwa. Termin ten obejmuje również tolerancję różnych orientacji seksualnych , odmiennych światopoglądów, koloru skóry , pochodzenia czy wyznania .
Dzień Tolerancji, przynajmniej w Trójmieście przebiega jak każdy inny dzień. Nie znalazłam żadnej imprezy kulturalnej, żadnej inicjatywy ani żadnej wzmianki na trójmiejskich portalach.
Sam Gdańsk nie ma sobie nic do zarzucenia, gdyż fakt, że nie podjęto szczególnych działań w tym dniu negatywnie nie świadczy o naszych władzach, gdyż w naszym ‘repertuarze ‘ regionalnym widnieją na stałe takie imprezy jak : Dni kultury żydowskiej, ukraińskiej, Biografie Gdańskie, Asyż czy Dni Kultury Muzułmańskiej, Dni Otwarte Meczetu, Konferencje naukowe o różnorodności kulturowej, etnicznej. Prezydent Paweł Adamowicz w tej kwestii przejawia dużą aktywność oraz współpracę i pomoc w organizowaniu i dotowaniu takich inicjatyw. Uważa za istotne abyśmy mieli świadomość jakie bogactwo kulturowe, historyczne i etniczne mamy w Gdańsku.
Brakuje innej inicjatywy. Inicjatywy ludzi młodych, którzy swoją postawą stanowią wzór i podstawy do kształtowania świadomości młodszych kolegów i koleżanek. Nie powinno to dotyczyć tak poważnych i naukowych aspektów tolerancji i wielokulturowości , lecz tych najprostszych, najbardziej prozaicznych spraw jak : kolor skóry, odmienność seksualna czy niepełnosprawność. Spotykamy się z nimi na co dzień i nie zawsze nasza postawa jest godna. Nie wiemy jak się zachować, reagujemy różnie, czasem z niewiedzy na pewne tematy, potrafimy kogoś skrzywdzić albo w jego oczach zachować się po prostu nietolerancyjnie.
Należymy już do społeczeństwa globalnego, nie możemy sobie pozwolić na pewnego rodzaju zaściankowość, ksenofobie czy rasizm. To cechy człowieka prymitywnego, człowieka bez wartości, istniejącego bardzo często w przeświadczeniu, że stanowi lepszą ‘materie ‘ niż człowiek czarny czy niepełnosprawny.
Niewątpliwie mamy z tym problem patrząc na większą skale i nie dotyczy się to wyłącznie ludzi młodych lecz również ludzi, którzy sprawują władzę w naszym kraju, ostatnio słyszeliśmy :
(...) Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka" , nazwał go także "czarnym mesjaszem lewicy"), - ta opinia, którą poseł PiS Artur Górski wygłosił z sejmowej trybuny na temat prezydenta Baracka Obamy była prawdziwą kompromitacją i utwierdzeniem opinii międzynarodowej (, że Polska jest krajem nietolerancyjnym, w naszym rządzie zasiadają prostacy i rasiści , a najgorsze w tym wszystkim jest to , że opinia się rozciąga się na całe społeczeństwo .
Przeszkodą do bycia państwem tolerancyjnym i przyjaznym jest również Kościół katolicki, który jak na ironie głosi takie wartości jak pomoc bliźnim, zrozumienie, tolerancja, współczucie, pomoc…a
propaguje tak lekkomyślne i prowokacyjne hasła, które znalazły się w piśmie katolicki dla dzieci "Mały Gość Niedzielny", gdzie dołączona została kontrowersyjna ulotka nawołująca do pobożności hasła: "Lampa bez oliwy jest ciemna. Człowiek bez modlitwy też", oraz znalazła się tam podobizna Murzynka mówiącego: "Szkoda, że modlitwa nie jest w stanie wybielić także skóry". – to już nie jest kompromitujące, żenujące i godne potępienia co przykre . . . Nie jestem w stanie sobie wyobrazić rozpaczy dziecka, które należy do takiego kościoła albo mieszka w okolicy i jest innego koloru skóry. Co ma sobie pomyśleć o kraju , który najprawdopodobniej stał się jego ojczyzną ?
Trudno jest napisać jakieś podsumowanie, gdyż temat jest niezwykle trudny. Nie wiemy tak naprawdę co to jest tolerancja, kiedy mamy być tolerancyjni a kiedy nie, czyli jej zakres również nie jest sprecyzowany na tyle by jej użycie albo jej brak nie miał takiego samego efektu końcowego.
Często słowo tolerancja jest nadużywana i to co jest odstępstwem od normy czy już zjawiskiem patologicznym , również podlega wg niektórych ‘usprawiedliwieniu’ tolerancją.
Z doświadczenia wiemy , że nie ma sztywnych , hermetycznych ram, które nam określą : co jest tolerancyjne a co nie? Jak powinniśmy się zachować a jak nam ‘nie wypada’?
Wszystko zależy od nas, kim jesteśmy i jak chcemy być traktowani , w jakim państwie chcemy żyć i na jakich zasadach oparte będą nasze relacje, jakie wyznajemy wartości.
Nic ani nikt tego nie zmieni, musimy sami zrozumieć, że inny nie oznacza gorszy ani zły. Musimy postawić się w sytuacji w której to MY BĘDZIEMY INNI…i nie sądzę by ktokolwiek chciałby paść ofiarą odrzucenia, braku akceptacji społeczeństwa czy zbiorowego (albo nawet jednostkowym) ‘linczu’ .